Zakład Poprawczy i Schronisko dla Nieletnich w Raciborzu - Aktualności - W KRAINIE WILKA I RYSIA
Strona wykorzystuje pliki cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej X

W KRAINIE WILKA I RYSIA

2018-06-08

Wiosna to dla nas tradycyjny czas wolontariatu w Bieszczadzkim Parku Narodowym. To już 5 lat, jak odwiedzamy ten przepiękny region, by pracować na rzecz bezpieczeństwa turystów i własnej dumy.


 

Niedziela. Przyjechaliśmy do Wołosatego, ostatniej polskiej miejscowości na południowym wschodzie naszego pięknego kraju. Miejscowości odległej o zaledwie 3 km od granicy polsko-ukraińskiej. Przyjechaliśmy w Bieszczady na wolontariat. Mam na imię Łukasz, jestem wychowankiem Zakładu Poprawczego i Schroniska dla Nieletnich w Raciborzu, dwa razy do roku  organizowany jest taki wyjazd. Jaki? Po co? Myślę, że uda mi się napisać wszystko co najważniejsze tak, aby pokazać na czym polega nasza praca i jak bardzo jest ona ważna. Dla innych, a przede wszystkim dla nas samych.

 Na miejscu jesteśmy już około 18:00 godziny, znacznie wcześniej niż w zeszłym roku. Rozpakowaliśmy się w swoich pokojach i zjedliśmy obiadokolację. Później wyszliśmy zwiedzić naszą małą miejscowość, stąd widoki są naprawdę piękne, szczególnie na majestatyczną Tarnicę-najwyższy szczyt tych gór. Późnym wieczorem wróciliśmy do naszego domku, włączyłem MP3, ubrałem słuchawki i zmęczony po podróży natychmiast zasnąłem.

Poniedziałek.

Wstaliśmy o 7 rano. Dzisiaj śniadanie dla nas wszystkich  przygotowała grupa I (Dyrektor Andrzej i strażnik Arek)-tak jest co roku. Tu nie ma ważnych i ważniejszych- wszyscy jesteśmy jednym zespołem i każdy z nas ma do wykonania taką samą pracę. W kolejne dni posiłki przygotują inne grupy.  Po porannym posiłku przyjechała do nas pani Magda z Bieszczadzkiego Parku Narodowego, od samego poczatku opiekunka i dobry duch naszego wolontariatu. Wyjaśniła nam co będziemy robić i rozdała nam imienne identyfikatory-bilety wstępu do Parku. Zebraliśmy się wszyscy zabierając ze sobą sprzęt do pracy i wyruszyliśmy w kierunku najwyższej góry w Bieszczadach, słynnej królowej -Tarnicy. Słońce ładnie świeciło, a my po godzinnym marszu znaleźliśmy się na przełęczy, gdzie czekały na nas gotowe elementy do wykonania progów przeciwerozyjnych. Praca była ciężka, machaliśmy to kilofem, to łopatami, to młotami. Pracowaliśmy w świetnej atmosferze, robiliśmy sobie zdjęcia na tle pięknych krajobrazów. Późnym popołudniem zakończyliśmy pierwszy etap pracy. Wróciliśmy do Wołosatego, zjedliśmy kolacje i wyczerpani natychmiast zasnęliśmy w swoich łóżkach. Kino tego wieczoru nie musiało funkcjonować.

Wtorek.

Zostaliśmy podzieleni na 4-osobowe zespoły ( Arek, Łukasz, Mateusz, Piotr), (Andrzej, Daniel, Kuba, Karol). Grupa pierwsza pracowała dzisiaj na szlaku Wołosate-Tarnica: naszym zadaniem było rozebranie spróchniałych drenów i zamontowanie w to miejsce nowych lub reperacja tych, które się do tego nadawały oraz udrożnienie ich. Zebraliśmy wszystkie śmieci ze szlaku i to na dzisiaj tyle. Grupa druga pracowała w Ustrzykach Górnych-wykonali od podstaw kładkę z parkingu pod Szerokim Wierchem oraz przewieźli drewno opałowe w bezpieczne miejsce. Po południu wróciliśmy do swojej kwatery, zjedliśmy obiad i zaczęliśmy wieczór filmowy, bo pogoda się popsuła i niestety nie mogliśmy wyjść na wieczorny spacer w góry. Po kolacji szybki prysznic i do łóżek, bo jutro czekają nas kolejne zadania.

 

Środa.

Obudziła nas ściana deszczu. Mimo kiepskiej początkowo pogody  poszliśmy do stadniny koni huculskich w Wołosatem. W jednej ze stajni czekały na nas złożone stosy desek do malowania. Były to elementy, z których tworzy się dreny i schody przeciwerozyjne. Cały dzień padało, wiec nie było mowy o pracy w górach. Po pracy mieliśmy chwilę rozrywki, przygotowaną przez panie, które pracują w stadninie. Wszyscy chętni mogli wsiąść na konia i pod okiem  istruktorek odbyć przejażdżkę. Tym, którym lepiej szło mogli jeździć samodzielnie, a nawet trochę pogalopować. W domu zjedliśmy obiad i niestety przez niesprzyjającą aurę znów nie mogliśmy wyjść i nacieszyć oko piękną bieszczadzką przyrodą. Zostało kino.

 

Czwartek.

To dzień pracy i przyjemności. Pojechaliśmy wszyscy razem do Bereżek, na pole namiotowe, gdzie z pracownikami parku zdemontowaliśmy wszystkie bariery niskie, które wyznaczały miejsce dla turystów. Było dużo noszenia drewna pod jedną z dwóch wiat ogniskowych i układania dla turystów, którzy przyjadą w sezonie w Bieszczady pod namioty i będą mieli ochotę zrobić sobie ognisko. Następnie udaliśmy się w kierunku Połoniny Caryńskiej, aby wykonać schodki ziemno-kamienne, tak aby turyści nie musieli wspinać się po skarpie i narażać się na bolesne upadki. Po wykonanej robocie teraz miała zacząć się ta szczególnie przyjemna część dnia. Coroczne ognisko przygotowane przez panie: Magdę, Ewelinę, Magdę - było naprawdę wspaniałe. Wszyscy najedliśmy się do pełna kiełbaskami, warzywami i słodkimi smakołykami. Dostaliśmy od Pani Magdy gadżety z Bieszczadzkiego Parku i zaświadczenia o naszej pracy wolontaryjnej. Oczywiście dziś też musiał nas przyatakować deszcz, który trochę skrócił ognisko. Ale kto by się przejmował takimi drobiazgami z tak pełnym brzuchem?

Piątek.

Ostatni dzień naszej przygody z Bieszczadami. Owszem czułem radość, ale jednocześnie smutek, a to dlatego, że wiem że za rok również odwiedzę to piękne miejsce. Lubię podróżować. Lecz co wiąże się z tymi moimi podróżami? Mianowicie to, że jak już odwiedzę jakieś nowe interesujące miejsce to chcę zostać tam na zawsze, ale nie da się tak, niestety. Myślę, że odwiedzając Bieszczady po raz drugi wpisały się one na moją listę miejsc, gdzie jeszcze zagoszczę. Tu nie chodzi tylko o samo miejsce, magiczne i piękne. Tu chodzi o sens tego, co wspólnie robimy, o ułatwianie turystom poruszania sie po tych górach, a przede wszystkim o ludzi, z którymi tu pracujemy-pracowników Parku: zakochanych w przyrodzie, oddanych swojej pracy i na każdym kroku pokazujących nam, że to, co robimy, jest ważne i potrzebne, że pracujemy na rzecz setek tysięcy ludzi, którzy odwiedzają Bieszczady. My wiemy swoje - pracujemy też dla siebie samych, dla poczucia własnej wartości.

Wstaliśmy i po szybkim śniadaniu zabraliśmy się w kierunku Rozsypańca, a nasze zadanie było proste, ale warunki pogodowe znów nam nie dopisały, kropił deszcz. Przy wiacie ochronnej na początku szlaku połamała się stara wierzba, było trzeba ją pociąć na kawałki i usunąć tak, aby nie przeszkadzała turystom podróżującym szlakiem. Idąc szlakiem zdemontowaliśmy bariery wyznaczające drogę. Wczesnym popołudniem skończyliśmy naszą pracę. Wróciliśmy do domu, aby się spakować i zbierać w drogę powrotną. Gdy przyjechałem do Wołosatego rok temu Pan Dyrektor Andrzej opowiadał mi o tym, jak jakieś sto lat temu wyglądały okolice Górnego Sanu, jak wielu było tu ludzi, były schroniska dla turystów, stok narciarski i jak piękny jest ten kraniec Polski, że nie można porównać go do żadnego innego miejsca na świecie. Dziś pozostały tu nieliczne fundamenty domostw i drzewa owocowe w miejscach dawnego szczęścia ludzi. Zainteresowało mnie to wszystko w zeszłym roku i w tym roku chciałem to wszystko zobaczyć. Niestety wszystkiego się nie dało. Mam jednak nadzieję, że tu wrócę.

W naszej kwaterze, posprzątaliśmy, zebraliśmy się i ruszyliśmy w drogę powrotną. W Ustrzykach Górnych odwiedziliśmy sklepik z pamiątkami gdzie kupiłem pamiątkowa koszulkę z napisem Bieszczady pod którym był rysunek z watahą wilków na skale wyłaniającą się z lasu w blasku pełni księżyca. W drodze przez  szyby widziałem już coraz mniejsze i mniejsze Bieszczady, w których tak mi się podobało Było to dla mnie rewelacyjne przeżycie, nieporównywalne z żadnym innym naszym zakładowym wyjazdem. Chciałbym jeszcze kiedyś odwiedzić nasze Bieszczady.

 



Powrót

Aktualności

75. ROCZNICA OPERACJI LOTNICZEJ "CELLAR"
75. ROCZNICA OPERACJI LOTNICZEJ "CELLAR"

23 marca 2018 r. odbyła się kulminacyjna uroczystość związana z trwającą od jakiegoś czasu w naszej placówce operacją "cichociemni". Przy udziale wielu znakomitych gości oddaliśmy hołd tym bohaterskim żołnierzom. Pretekstem do...

7 / 07 / 2018
+ czytaj więcej
W KRAINIE WILKA I RYSIA
W KRAINIE WILKA I RYSIA
8 / 06 / 2018
archiwum aktualności